::(: Manga Toplista :)::

Forum chwilowo nieczynne

» Polcon 2015 - relacja
» Bleach movie 3: Fade to Black
» Dzień Japoński Poznań Malta...
» Hajime No Ippo
» Ruchomy Zamek Hauru
» Grave of the Fireflies ...
» Fate/stay night
» Manga & Anime
» [DB] Świat przedstawiony
» Pyrkon 2009 - relacja
  Anime Zenrei



Anime & Emulation Site
Anime & Emulation Site

Tenku Denki Berserk Dodał/a: Magazyn-Kawaii
2006-10-31 22:46
"W tym świecie przeznaczeniem człowieka kieruje jakaś nadzmysłowa istota lub prawo. Niczym ręka Boga, która istnieje. Ostatecznie człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że nie ma żadnej kontroli nad własną wolą."

Będąc jeszcze brzdącem, Gatts, który dopiera co zaczął uczyć się trudnej sztuki życia, trafił pod opiekę zawodowego wojownika Gambino i jego żony Shisu. Ten zadbał nie tylko o zapewnienie chłopcu w miarę godnych warunków dorastania, aie i edukację w dziedzinie władania mieczem. Zabierał go na wojny, gdzie miody Gatts nie tylko nabywa! umiejętności praktycznego posługiwania się wszelkim orężem, ale i oswajał z wszechobecnymi obrazami śmierci i uczył, jak przetrwać. Szkoła życia. W jednej z bitew Gambino został ranny, tracąc prawą nogę. Ola wojownika jego pokroju pozostanie kaleką na cale życie było gorsze od śmierci. W przypływie gniewu i złości, dzierżąc w dłoni miecz, wszedł do namiotu jedenastoletniego Gattsa. Przerażony chłopiec chwycił za broń i zrobił to, czego uczył go jego niedoszły kat - zabił, by przeżyć. Okrzyknięty przez współtowarzyszy mordercą, uciekł z obozu. Ścigany przez rządnych zemsty przyjaciół Gambina (a do niedawna również jego samego) spadł ze skały. Przeżył upadek. Bez żadnego celu, wizji przyszłości ruszył przed siebie, mając w zanadrzu wyłącznie bagaż wojennych doświadczeń i wpajane mu przez cale życie motto: "Zabijaj, aby żyć, żyj, aby zabijać".
"Nie zmieniłem się od tamtego czasu. Zabijam tylko po to, by przeżyć. Nie mam miejsca, do którego dążę."

Griffith nie byt zwykłym chłopakiem, lecz jednym z wielu, którym wciskano do ręki miecz zaraz potem, jak tylko nauczyli się chodzić. Wybrał trudną drogę, która pozwalała krok po kroku urzeczywistniać własne marzenia. Upór i niesamowita wręcz zdolność przyciągania do siebie ludzi pomogły Griffithowi powołać do życia Drużynę Ortów (The Band of Hawks) - matą armię złożoną przede wszystkim z tych, którzy nie mieli dokąd pójść. Ofiarował im perspektywy, zaraził własnymi pasjami i marzeniami. Byt personalnym bogiem Ortów i dlatego z dnia na dzień toczyli wojny, których celem było nie tylko przetrwanie czy realizacja zamierzeń ich przywódcy.
"Chcę wiedzieć, kim jestem na tym świecie.
Co powinienem tu zrobić?"
Griffith
Ich drogi spotkały się, gdy Gatts, dzierżąc w dłoni należną mu zaptatę, opuszczał miasto po zabiciu wielkiego Pazu-so. Między niezwykle silnym, jak na swój wiek, piętnastolatkiem i anielskiej urody Griffithem doszło do starcia. Pokonany i ranny Gatts trafit do obozu The Band of Hawks. Zgodnie z zawartym przed walką układem stat się jednym z nich. Od tej pory był Orłem. I ku zdziwieniu pozostałych od razu zyskał zaufanie Griffitha... Jakby ten przeczuwał, że chłopak nie jest zwykłym człowiekiem. Coś podpowiadało mu, że od chwili poznania z nim wszystko zacznie się zmieniać i kiedyś razem znajdą się w sytuacjach, z których nie można wyjść zwycięsko...
"Uderzasz prosto we wroga. Jesteś
nieustępliwy. Widzę cię - wyzywasz Śmierć
na pojedynek... i widzę, że chcesz odebrać
stamtąd swoje życie."
Griffith do Gattsa
Ludzkość - czyli co drzemie w naszych sercach.
"Jak pięknie! (...) Miłość i nienawiść,
ból i radość, życie i śmierć - oni
wszyscy tu są. Oto jest
Człowiek. Oto jest Zlo!"
Roshinu - władczyni królestwa w Dolinie Mgły
"Berserk" (*) jest jednym z tych wyjątkowych anime, które traktuje zarówno o radościach, jak i trudach ludzkiej egzystencji... Historia Griffitha i Gattsa to jedynie pretekst do ukazania natury człowieka, do ukazania relacji międzyludzkich. Na pierwszy rzut oka to, co przedstawił nam reżyser, to zupełnie skrajne, dramatyczne sytuacje. Ich eks-tremalność jest, przynajmniej dla mnie, wątpliwa. Różne wątki w "Berserku" zmuszają do zastanowienia - co tak naprawdę stanowi tło, a co motyw przewodni.

Z jednej strony widzimy Gattsa - mężczyznę pozbawionego jakichkolwiek emocji, dla którego morderstwo to rutyna. Czy może być coś gorszego niż obojętne podejście dc zabijania? A jednak człowiek ten z upływem czasu ewoluuje. Bardzo powoli i stopniowo. Ostatecznie dochodzi do sytuacji, w której ów beznamiętny morderca... płacze. Zadziwiające, jak bardzo można się zmienić. Nie powiem: uczłowieczyć, bo, biorąc za przykład właśnie "Tenku Denki Berserk", nie znaczy to nic pozytywnego. Społeczeństwo dzieli się na tych, którzy mordują dla wyższych celów: dla króla, pieniędzy, życie i tchórzów pozostawiających wszystko w rękach innych. Z nielicznymi wyjątkami.. Nie cieszy to, że słowo "ludzki" jest utożsamiane z zazdrością, nienawiścią, bestialstwem... Z drugiej strony, poznaliśmy Griffitha - chłopaka o iście anielskiej powierzchowności z wielkimi planami, doświadczeniem. Na pozór wyglądali na przyjaciół. Jeden obdarzył drugiego bezgranicznym zaufaniem, powierzając mu od początku najważniejsze zadania. Ten z kolei odwdzięczył się stuprocentowym oddaniem... Przyjaźń czy wykorzystywanie słabości dla własnych celów? Niestety... to drugie. Miłość w "Berserku" też nie jest tą miłością, o której śnią po nocach romantycy. Wydawałoby się, że rodzące się uczucie da początek nowej rzeczywistości - lepszej w której nie będzie potrzebne przelewanie krwi. A jednak zalążki miłości zostały pochowane w miejscu, w którym pojawiła się nienawiść i zazdrość. Nieskazitelnie czyste uczucie, które zmienia świat, nie mogło zaistnieć, bo w świecie "Berserka" nie ma na nie miejsca. Tu rządzą inne prawa, inne wrażenia, inne relacje. Tutaj świat jest pełny tego, o czym majaczymy w najgorszych sennych koszmarach... Nie jest to szczególnie optymistyczna wizja, ale nie powiedziałem, że "Berserk" to opowieść 2 happy endem. Dozą nadziei napawa tylko fakt, że takie historie zdarzają się jedynie w zamkniętym kręgu rzeczywistości anime. Problemem ostatecznym staje się śmierć... przedstawiona w dwóch aspektach: duchowym i fizycznym. Która z nich jest bardziej dramatyczna? Setki zabitych traktowane są jedynie jako tło. Nie żyją, a umarli niewiele mogą. Beznamiętna statystyka. Jednak jakiego spustoszenia może dokonać śmierć w sensie duchowym...? Jak potężna bywa moc jednostki, gdy pozbawi się ją nadziei i celów lub gdy pustkę w sercu wypełni chęć zemsty...? W "Tenku Denki Berserk" nie uzyskujemy ostatecznej odpowiedzi na pytanie, dlaczego sprawia się ból osobie, która poświęciła wszystko dla swojego "kata". Dlaczego ofiarowuje się coś, co później zostaje odebrane Wszystko zmierza nieuchronnie ku tragedii... Niezależnie od podejmowanych decyzji; alternatywy to tylko złudzenie, bo tak naprawdę na końcu każdej drogi czai się śmierć. Nie ma rozgraniczenia na Dobro i Zło. Bo czy można powiedzieć, że dobrym jest ten, kto zabija wrogów? Innych ludzi? Czy "mniejszym złem" można nazwać morderstwo niewinnych w celu utorowania drogi komuś, kto tak naprawdę doprowadzi do zagłady? Czy jego śmierć byłaby "korzystniejsza"? A może ostatecznie nie robi to żadnej różnicy...?
"Aby chronić jego drobne posiniaczone serce, ktoś chwyta za miecz. Aby mógł kroczyć jego własną drogą, ktoś chwyta za miecz."

Zerkając na drugą stronę - o stronie technicznej słów kilka
O stronie technicznej jako takiej mówić nie chcę i nie będę. "Tenkfl Denki Berserk" należy do tych niesztampowych produkcji, przy których rozwodzenie się nad tym aspektem me ma większego znaczenia. Nie mam bowiem zamiaru zachęcać was do obejrzenia historii Gattsa, argumentując na rzecz jakości rysunków, płynności animacji czy wyśmienitej gry światła i cieni. To, na co chciałabym zwrócić uwagę, to: tła, muzyka i projekty postaci. Te pierwsze to przede wszystkim szczegółowo narysowane średniowieczne zamki i twierdze. Wszystkie owiane tajemniczą mgiełką wspomnień z mrocznej przeszłości... Jedna z tych budowli odgrywa szczególną rolę. Motyw z zamkiem Tower of Rebirth (Wieża Odrodzenia) nawiązuje do historii angielskiej Tower of London, która stała się miejscem tortur i straceń wielu wysoko urodzonych buntowników i zdrajców...

Druga sprawa to strona muzyczna w "Tenku Denki Berserk". Kompozytor Shinji Hirasawa miał bardzo istotny wpływ na mangę o tym samym tytule. Pomysł narysowania historii Gattsa narodził się w głowie mangaki Kentaro Miura, gdy ten... słuchał muzyki Hirasawy! Nic więc dziwnego, że to właśnie jemu powierzono prace nad ścieżką dźwiękową zarówno do anime, jak i do gry firmy Dreamcast. Pan Hirasawa zaczął komponować w wieku 12 lat. Początkowo grał na gitarze elektrycznej, z czasem porzucił ją na rzecz nowoczesnych instrumentów (grywał na syntezatorach). Historia jego kariery jest długa, a lista muzycznych doświadczeń imponująca; nadmienię tylko, że początkowo występowa) w rockowej grupie Mandrake, później w punkowym zespole P-Model, a od 1989 roku komponuje i występuje solowo. Jak twierdzi, są cztery twarze jego muzyki: starożytna, nowoczesna, symfoniczna i abstrakcyjna. Niemożliwe zestawienie? Nie dla Hirasawy. Mógłby być wzorem dla tych wszystkich, którzy pragną tworzyć prawdziwą muzykę, która "bawi" się emocjami odbiorcy i nie sposób się od niej oderwać.
Ścieżka dźwiękowa z tego anime idealnie podkreśla jego mroczną fabułę. Refleksjom towarzyszą spokojne, subtelne melodie, zaś bitwom podkreślające powagę sytuacji kompozycje pełne wściekłości i rozgoryczenia, jakby niosły za sobą pytanie: "Dlaczego człowiek musi toczyć wojny?!".,. Nie brakuje też motywów z muzyki celtyckiej, które pojawiają się nagle, idealnie zlewając z tłem... cieniem zakrywającym twarz zabójcy, biesiadą spiskowców opijających morderstwo jednego z podwładnych, zamkiem, w którym razem z ludźmi płoną obłuda i liczne konspiracje...
Trzecia sprawa to galeria postaci - i tu od razu wielkie ukłony w stronę głównego rysownika, którym jest Matsubara Tokuhiro. Trudno wyobrazić sobie doskonalsze zestawienie twarzy i charakterów. Szczególnie trójki głównych bohaterów, a mianowicie: Gattsa, Griffitha i Caski (jedyna kobieta w szeregach The Band of Hawks). Elementem, który od razu przykuwa uwagę, są oczy. Przykładowo błysk pierwotnego szaleństwa w źrenicach Berserka, gdy ten znajduje się w swoim żywiole. Nieprzenikniony i zimny wyraz oczu Griffitha, nieco buntowniczy lub zatroskany Caski. Prawdziwe mistrzostwo... Szczególnie w jednej z końcowych scen anime, gdy w oczy spoglądają sobie dwaj "przyjaciele". Piękny obraz prawdziwej satysfakcji w cieniu cierpienia towarzysza. Ten, z powodu którego zostałem zamknięty w tych ciemnościach, fest jedyną rzeczą, która trzyma mnie w tej chwili przy życiu."

Wkrocz ze mną w mroczny świat "Berserka"
"Polecam" to zbyt infantylne słowo, by oddać za jego pomocą moje odczucia po obejrzeniu "Tenku Denki Berserk". Od dawna żadna seria nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. Znacie uczucie, gdy siedząc przed ekranem telewizora, wciskacie się w fotel, z napięciem oczekując, co wydarzy się w następnej sekundzie? A każdy kolejny odcinek jest bardziej zagadkowy od poprzedniego? Znacie uczucie, gdy seria się kończy i zamiast odpowiedzi pozostawia tysiące pytań i niedomówień? Taki jest właśnie "Berserk". Finał i punkt kulminacyjny w tej samej minucie. A nam pozostają tylko domysły...
"Tenku Denki Berserk" to dwadzieścia pięć 25-minutowych epizodów. Czyli przeciętna długość serii telewizyjnej. Oprócz tego żadnych filmów kinowych ani 0AV-ek. Możliwe jednak, że pod wpływem namów ze strony fanów oraz ogromnej popularności produkcji reżyser Takahashi Naohito i Nippon Television wyjdą naprzeciw oczekiwaniom widzów i będą kontynuować opowieść. Bowiem historia przedstawiona w anime to zaledwie początkowe fragmenty mangi autorstwa pana Kentaro Miura. A że produkcja jest dość świeża (jej emisja w Japonii zakończyła się 31 marca 1998 roku), można żywić nadzieję, że jeszcze usłyszymy o serii "Tenku Denki Berserk".
Skoro wspomniałam już o Takahashim Naohito, warto nadmienić, że wyreżyserował on inne, równie wyśmienite anime: "To heart". Może i mało się o nim słyszy, ale jednego panu Naohito zarzucić nie można - braku talentu. Nie każdy reżyser potrafiłby tak drastycznie zmienić klimaty, nie dopuszczając przy tym, by ucierpiała na tym produkcja. Obydwa anime są wyjątkowe, choć trudno je w jakikolwiek sposób porównywać - nawet pod względem ich odbiorców. Mimo to zachęcem wszystkich do obejrzenia "Berserka", Z góry uprzedzem, nie przerażajcie się pierwszym odcinkiem. Nie znam zamierzeń autora, ale umieszczenie tego właśnie epizodu na samym początku nie ma większego sensu, ponieważ niepotrzebnie mąci w głowach widzów i może nieco zniechęcić. Ale zapewniam, że dalsza historia porywa, a wyjaśnienie pierwszego epizodu znajdziecie w finale. To taka dodatkowa zachęta, by wytrwać do końca. Osoby lubiące wyłącznie optymistyczne i radosne klimaty, ponadto chcące się zrelaksować i odpocząć od nawału przytłaczających problemów, nie znajdą tu zapewne wytchnienia. "Tenku Denki Berserk" jest dziełem trudnym, bardzo mrocznym, pełnym refleksji dotyczących ludzkiej egzystencji. To historia człowieka, który, podążając w nieznane, napotyka na swej drodze przeznaczenie. Musi stawić mu czoło, choć wcale tego nie chce... Choć nigdy o nim nie myślał... Staje z mieczem w ręku i walczy... Nie zadawajcie pytania: "Dlaczego?". On nie zna odpowiedzi...