::(: Manga Toplista :)::

» Spore doladowanie... Koment
» Naruto #71 drugi na... Kome
» Powrot / Japanicon 2015 - K
» Shingeki no Kyojin #72
» Regulamin

» Polcon 2015 - relacja
» Bleach movie 3: Fade to Black
» Dzień Japoński Poznań Malta...
» Hajime No Ippo
» Ruchomy Zamek Hauru
» Grave of the Fireflies ...
» Fate/stay night
» Manga & Anime
» [DB] Świat przedstawiony
» Pyrkon 2009 - relacja
  Anime Zenrei



Anime & Emulation Site
Anime & Emulation Site

[Hellsing] O serii Dodał/a: Philips84
2007-03-03 18:22
Hellsing to seria, którą wypuścił Pioneer LDC. Zrealizowana ze sporym rozmachem przy wykorzystaniu nowoczesnych technik i dużej ilości komputerowej animacji. Od strony technicznej wykonana wzorowo - rysunki, znakomita animacja, tła idealnie oddające mgliste wyspiarskie klimaty. Całość uzupełnia doskonała muzyka, bazująca głównie o melodyjny i bardzo nastrojowy rock oraz melodie organowe. Co ciekawe, wszystkie utwory śpiewane są po angielsku - nawet ostatnią piosenkę wykonuje znany tu i ówdzie MR. Big. Całość powstała na podstawie mangi. Dodam, że jej klimat znacznie różni się od tego w filmie (głównie za sprawą mocno zmienionej postaci Integral Hellsing), a wydarzenia pokazano tu w zupełnie innej kolejności.

Trzeba tu powiedzieć wprost: "Hellsing" jest kiczowaty. Potwornie kiczowaty! Grzebie się w motywach zaczerpniętych z najróżniejszych źródeł, zupełnie od siebie niezależnych, poskładanych bez najmniejszego umiaru. I co najzabawniejsze, to właśnie dodaje całej serii niepowtarzalnego klimatu i uroku. Zresztą wszystko przyprawiono bardzo smakowicie ^^, bo mamy tu: akcję, grozę, dużo broni (militaryści będą bardzo zadowoleni), mistycyzm. Jest tu to wszystko i wiele innych rzeczy. Alucard jako wampir posługuje się podczas "pracy" zarówno pistoletem, jak i mocą, dodając często od siebie powalające komentarze. Leje się dużo krwi, a twórcy wydają się nie mieć umiaru w pokazywaniu soczystych scenek - najlepszym przykładem jest drugi odcinek o parce nastoletnich wampirzydeł, podróżujących po kraju i mordujących kogo się da. Potem fabuła nabiera znacznie poważniejszego nastroju - agencja Hellsing staje na serio przed zagrożeniami, giną kolejni jej członkowie. A żeby ostatecznie dobić skołowanego widza, na końcu każdego odcinka, w formie filmików z grafiką przywodzącą na myśl... "Beavisa i Buttheada", dodatkowo jeszcze okraszonych strasznie tandetną muzyczką, serwowana jest zapowiedź następnego - opad szczęki gwałtowny. I co najciekawsze, ogląda się to świetnie. Człowiek pochłania kolejne odcinki, drżąc z niecierpliwości, co będzie dalej. A zakończenie również nie powinno nikogo rozczarować, ponadto daje ono nadzieje, że wkrótce mogą powstać kolejne serie.