::(: Manga Toplista :)::

» Spore doladowanie... Koment
» Naruto #71 drugi na... Kome
» Powrot / Japanicon 2015 - K
» Shingeki no Kyojin #72
» Regulamin

» Polcon 2015 - relacja
» Bleach movie 3: Fade to Black
» Dzień Japoński Poznań Malta...
» Hajime No Ippo
» Ruchomy Zamek Hauru
» Grave of the Fireflies ...
» Fate/stay night
» Manga & Anime
» [DB] Świat przedstawiony
» Pyrkon 2009 - relacja
  Anime Zenrei



Anime & Emulation Site
Anime & Emulation Site

Ghost in the Shell: SAC Dodał/a: Magazyn-Kawaii
2007-06-03 21:34
Pierwszego października 2002 r. - Wielkie oczekiwanie się zakończyło. Na falach płatnego japońskiego kanału Sky Perfect TV wyemitowany został pierwszy odcinek serialu "Kikoku Kidotai - Stand Alone Complex", na Zachodzie znanego jako "Ghost In The Shell TV".

Pierwsze wrażenia, czyli kitka Batu.
Ekipa odpowiedzialna za telewizyjną wersje przygód sekcji 9 Bezpieczeństwa Publicznego stanęła przed nie lada zadaniem, podejmując temat eksploatowany przecież przez dwóch mistrzów - mangakę Masamune Shirow i reżysera Mamoru Oshii. Po genialnym filmie oczekiwania publiczności związane z tytułem "Ghost In The Shell" były wysokie. Czy twórcy stanęli na wysokości zadania? Sądząc po dwóch pierwszych odcinkach - jak najbardziej tak!

Kto za tym wszystkim stoi?
Studia Production I.G. przedstawiać chyba nie trzeba bo tytuły anime, które wyprodukowali - "Patlabor the Movie 1&2", "End of Evangelion", "Ghost In The Shell", a także ich własne produkcje "Jin-ru" i "Blood" - mówią same za siebie. Studio to jest jednym z najlepszych przedstawicieli japońskich animacji i SAC jest tego kolejnym dowodem. Reżyser serii SAC to Kenji Kamiyama - jeden z "wychowanków" Mamoru Oshii, który dał się poznać jako reżyser artystyczny "Jin-ru" i scenarzysta "Blood - The Last Vampire". Urodził się 20 marca 1966 r. Przybył do Tokyo po ukończeniu liceum i uczył się animacji na własną rękę. Współpracował przy projektach takich jak "Duck Tales", "Akira", Winnie the Pooh", "Kiki's Delivery Service", "Little Nemo", i kilku innych. Scenarzystą został Yoshiki Sakurai, który rozpoczął prace przy serii jeszcze jako student uniwersytetu. Napisał wtedy kilka esejów na temat futurystycznych technologii, wspominając w nich m.i.n o GitS. Przez przypadek przeczytał je pan Mitsuhisa Ishikawa prezes Production I.G. i zaproponował autorowi współpracę przy nowym serialu. I było to znakomite posunięcie. Sakurai, o czym można się przekonać na podstawie jego felietonów publikowanych na arcyciekawej angielskiej stronie I.G., doskonale porusza się wśród filozoficznych i społecznych aspektów technologii, jaka jest dostępna w świecie SAC. Co warte podkreślenia, wszystkie scenariusze zostały napisane przed przystąpieniem do realizacji (często robi się je z odcinka na odcinek), dzięki czemu możliwe będzie prowadzenie subtelnych zdarzeń, których prawdziwe znaczenie zostanie odkryte w późniejszych odcinkach.

Complex bez kompleksów.
Akcja pierwszego epizodu toczy się 14 kwietnia 2030 r. Zatem SAC to alternatywna, zarówno wobec mangi jak i kinówki, linia czasowa, w której Pani Major nie spotyka Puppet Mastera. SAC bierze to bliżej do papierowej wersji GitS. Przede wszystkim - humor, którego zabrakło w genialnej, acz chłodnej wizji Mamoru Oshii, tu objawia się choćby pod postacią Batu. Była to zawsze moja ulubiona postać z tego anime, tym bardziej się cieszę, że jego osobowość została oddana w należyty sposób. Ważna zmiana dotyczy natomiast powierzchowności Batu - otóż w mandze można było go zobaczyć z zaczesanymi do tyłu włosami, które można ułożyć w taki sposób jedynie przy pomocy żelu. Taki numer mógł przejść w 1988 r, ale nie dzisiaj, to też chara designer (Kazu Shimomura),w swej łaskawości obdarowała naszego twardziela mniej obciachowym fryzem - kucykiem pokaźnych rozmiarów! Muszę przyznać, że mnie to na początku zszokowało, zwłaszcza że nie było tego widać w materiałach dostępnych przed premierą. Nie da się jednak ukryć, ze doskonale oddaje to charakter tej postaci. Natomiast Motoko "Major" Kusanagi odzyskała swoje fioletowe włosy, stała się także bardziej ludzka - zdarza się jej zrobić jakąś minę co było nie do pomyślenia w filmie. Lekką konsternację może wzbudzić bardzo cyberpunkowy w formie ciuch, w którym paraduje pani Major, wystawiając się często półnagą pupą (fakt, ze zgrabną) do kamery. Wart odnotowania jest fakt, łatwy do przewidzenia zresztą, występowania w serialu całej ekipy sekcji 9 - w filmie ze zrozumiałych względów nie zmieścili się wszyscy. A zwłaszcza jedna postać, co do której Mamoru Oshii żywił słuszne obawy, że zdominował by film. Fuchikoma. Cóż, także w serialu nie zobaczymy małych mecha zwanych Fuchikoma, a to dlatego, że Masamune Shirow (który zresztą udzielał zespołowi wielu porad dotyczących każdego odcinka) przygotował ich nową wersje! Nowy model pająkowego robota, który służy jednocześnie jako pojazd i autonomiczna jednostka do zadań specjalnych, nazywa się Tachikoma. Choć jest nieco brzydszy niż Fuchi, zdaje się rozwiązywać kwestię, która dręczyła wielu czytelników mangi - jak do cholery oni się w nich mieszczą! Tachikomy, wyposażone w potężny kuper, nie budzą żadnych wątpliwości w tym względzie. A poza tym są słodziutkie! Wyposażone w sztuczną inteligencję, gadatliwe robociki z filozoficznymi ciągotkami, są dla mnie - wystarczającym powodem, by uznać SAC za dzieło wielce udane. Pogląd ten podziela zresztą scenarzysta, który powiedział: "osobiście kocham Tachikomy i napisałem wiele odcinków biorąc je pod uwagę. Chciał bym, żeby fani uważnie śledzili ich 'dorastanie'." - Ach, a jak się poruszają gdy skaczą po dachach lub suną autostradą niczym panczeniści! Cu-do! Wbrew wrażeniu, które można odnieść z powyższego, klimat SAC jest jak najbardziej poważny. Ważna uwaga - nie oczekujmy jednak, że będzie to drugi film kinowy. Serial TV ma swoje ograniczenia i po prostu nikt nie jest w stanie być aż tak ambitnym przez 26 odcinków. Co nie znaczy, że ambitny nie jest. Zgodnie z duchem mangi, SAC to z jednej strony thiller polityczny, a z drugiej socjologiczne ujęcie technologicznych nowinek. W obu tych odsłonach - doskonały.

Oko i ucho.
Animacja znacznie przewyższa typowe telewizyjne standardy, ale w końcu SAC, którego każdy odcinek kosztował około 30000000 jenów, pomyślany był od razu jako produkt eksportowy. Serial został zakupiony już przez amerykańskie i europejskie stacje. Jak oszacował reżyser, około jednej trzeciej animacji stanowi grafika komputerowa. Wszystkich, którzy w tym momencie boją się powtórki z pionierskiej "Blue Submarine No6", uspokoję, że technika poszła do przodu i CG (computer graphic) nie razi w żaden sposób. Użyty filtr (w Lightwavie nazywa się SupelCellSharder, ale nie wiem, z jakiego oprogramowania korzystali twórcy SAC) pozwala na "wypłaszczanie" cieniowania obiektów 3D i nadawanie im konturów, tak że wygląda jak rysowane ręcznie. W ten sposób narysowano mechy - samochody, samoloty, helikoptery i czołgi, co dało wyśmienite efekty. Może poza małym drobiazgiem - w pierwszym odcinku przydało by się użyć więcej obiektów, bo inaczej powstał efekt znany z pościgu z filmy "Bullit", gdzie główny bohater mijał dwa razy tego samego zielonego grubasa. W SAC naliczyłem trzy razy ten sam żółty samochód, którym chyba jeździ filmująca akcję ekipa Production I.G. To na szczęście tylko nieważne drobiazgi. Serial jest animowany nie tylko płynnie, ale i dynamicznie - świetne kadrowanie, pierwszorzędne ujęcia - profesjonalna robota. Opening - "Inner Universe" - będzie zaskoczeniem dla wielu osób. Jest śpiewany po rosyjsku, z angielskimi i łacińskimi wstawkami! Gdyby założyć, że to efekt popularności duetu "Tatu", co - jeśli by przyjąć spiskową teorię dziejów - stanowiłoby zresztą ciekawe nawiązanie do znanych preferencji pani Major znanych ze słynnych ocenzurowanych w zachodnich wydaniach (poza polskim, ha!) stron mangi. No dobra, żarty żartami, ale okazuje się, że o ile my dopiero odkrywamy zalety wokalne Rosjan, o tyle Japończycy są zaznajomieni z nimi od ponad 10 lat. W 1993 ukazał się tam bowiem pierwszy album zatytułowany "Origa", czyli Olga, od imienia rosyjskiej artystki, która jest wykonawczynią piosenki otwierającej serial. jej pełne nazwisko to Olga V. Yakovleva. Urodziła się 12 października 1970 roku. Zielonooka, pochodząca z Syberii dziewczyna ukończyła szkołę muzyczną. w 1991 roku, w czasie pobytu w Sapporo została zauważona przez producenta muzycznego - tak zaczęła się jej kariera w Japonii, której rezultatem jest jak dotąd 7 albumów. Zna japoński, trochę gorzej radzi sobie z angielskim. Na jej stronie internetowej (www.r-s.co.jp/rso/origa) można poczytać pisaną przez nią baśń - o ile znacie japoński lub rosyjski. Yoko Kanno, która odpowiadała za oprawę muzyczną, jak zwykle pokazała klasę - nie jest to wprawdzie ekstrawagancja na miarę soundtracku "Cowboya Bebopa", ale muzyka z SAC jest wyśmienita i doskonale buduje klimat opowieści. Kawałki ilustrujące sceny akcji są dynamiczne, muzyka stanowiąca podkład smutnych wydarzeń trąca w człowieku liryczną strunę i wyciska łzy. Yoko Kanno zna się na swojej robocie, co zresztą jest wiadomo od dawien dawna i nie było żadnym zaskoczeniem - samo jej nazwisko starcza na rekomendację i jest gwarancją znakomitej muzyki. Co ciekawe, także ending nie jest po japońsku. Utwór zatytułowany "Lithum Flower", z angielskimi słowami Tima Jensena, śpiewany jest przez Scotta Mathew, znanego już z gościnnych występów w przygrywającej w "Cowboy Bebop" grupie "The Seatbelts".

Na razie...
Tyle na początek, na gorąco, po pierwszych dwóch odcinkach. Już po nich widać nietuzinkowe, postcyberpunkowe dzieło, w którym przepiękna animacja i wyborna muzyka dopełniają tylko obrazu perfekcyjnej całości, w której ważny jest najdrobniejszy detal pokazywanego świata.

Kikoku Kidotai - Stand Alone Complex (Ghost in the Shell TV).
Produkcja: Production I.G.
Liczba odcinków: 26.
Na podstawie mangi: Masumune Shirow.
Reżyseria: Kenji Kamiyama.
Scenariusz: Yoshiki Sakurai.
Muzyka: Yoko Kanno.
Chara design: Kazu Shimomura.
Mech design: Kenji Deruka, Shinobu Tsuneki.
Reżyser artystyczny: Shunsuke Takeda.
Reżyser 3D: Makoto Endu

Trailer: