::(: Manga Toplista :)::

» Spore doladowanie... Koment
» Naruto #71 drugi na... Kome
» Powrot / Japanicon 2015 - K
» Shingeki no Kyojin #72
» Regulamin

» Polcon 2015 - relacja
» Bleach movie 3: Fade to Black
» Dzień Japoński Poznań Malta...
» Hajime No Ippo
» Ruchomy Zamek Hauru
» Grave of the Fireflies ...
» Fate/stay night
» Manga & Anime
» [DB] Świat przedstawiony
» Pyrkon 2009 - relacja
  Anime Zenrei



Anime & Emulation Site
Anime & Emulation Site

Elfen Lied Dodał/a: Aran
2008-02-24 20:48
Elfen Lied jest to bardzo krótkie anime, bo liczy 13 odcinków, nie wciągnie? Sprawdźcie Sami, ale oczywiście najpierw przeczytajcie moje płytkie słowa które mają ocenić i zrecenzować pracę pewnej grupy jak i autora co w mojej opinii jest łatwe bo zawsze łatwiej jest oceniać niż tworzyć.

Raz zimno, raz gorąco
Już od samego początku wiemy, że nie będzie to wesoła opowieść. Przekonuje nas do tego intro utrzymane w klimacie wyjątkowo majestatycznym, chłodnym, trochę drętwym, a to za sprawą pokazu slajdów a nie filmików jak to bywa w innych anime. Do tego pokazu dochodzi muzyka kościelna ze słowami łacińskimi rodem ze średniowiecza. Buduje to spokojny i jak powiedziałem majestatyczny klimat który jednak nie wszystkim może przypaść do gustu, a wręcz może odstraszyć. Bowiem coraz to młodsze pokolenia gustują w energicznych i efektownych piosenkach no i co za tym idzie w takich właśnie intrach. Jedynie fan i smakosz mangii i anime może to docenić. A to za sprawą drugiego filmiku, endingu. Tutaj sprawa jest o tyle ciekawa, że ending jest zupełnym przeciwieństwem openingu. Nie mam tu namyśli jakichś wielkich różnic, jedyny fakt godny uwagi różniący te przecież współgrające części to muzyka. O ile przy otwarciu towarzyszy w/w pieśń w stylu Bogurodzicy to przed zamknięciem możemy usłyszeć wesołą piosenkę w stylu Avril Lavigne która jest dosyć przyjemna i godna nucenia. Daje to efekt słuchowy podobny do odczucia fizycznego gdy włożymy jedną rękę do zimnej wody a drugą do ciepłej, a po minucie przełożymy ręce. Jest to dobry sposób na opisanie doznania jakiego odczułem puszczając wpierw początek a później koniec odcinka i na odwrót, ale to zestawienie ma być również pewnym opisem tego co w anime się dzieje.

"Gdzie słów wiele, mało treści"
Zgodnie z tym powiedzeniem autorzy mangii i anime podczas akcji unikają treści, a podczas rozmów sami wiecie Już pierwsza scena może nas do tego przekonać bowiem widzimy tam od razu nagą nastolatkę która z premedytacją zabija ludzi, sączy się mnóstwo krwi która płynie strumieniami, a jedynym zmartwieniem tłumu jest ów dziewkę wykończyć. Same postacie wykrzykują słowa tylko potrzebne unikając komentarzy bohaterskich. Podczas zaś zwykłych rozmów dowiadujemy się wielu istotnych faktów, choć i bywa tak, że w przerwie walki słyszymy istotne informacje. Ten sposób jest wykorzystywany tylko parę razy i ma wynikać ze zdenerwowania postaci a nie z ich jakichkolwiek chorych ambicji.

"Słowo mężczyzny twardsze od żelaza"
Na pierwszy rzut oka Elfen Lied wydaje się być pełną przemocy i erotyki historią dziewczyny. Znajdziemy tam bowiem małe i nagie dzieci (co już podchodzi pod pewnego rodzaju pedofilie) jak i tłum facetów który dominuje i znęca się nad nimi (sadomasochizm?).
Oprócz tego te małe dziewczynki zabijają wszystkich ludzi w sposób bardzo krwawy i sadystyczny, a my mamy przyjemność (?) obserwować to wszystko dokładnie, jak np. dzieci rozrywają dorosłych w pół, tną ich ciała i męczą ich wydłubując oczy i obcinając palce (i to wszystko za życia i bez znieczulenia). Mógłbym tak wymieniać jeszcze długo same sceny i efekty zabijania czy znęcania się, których jest dużo, ale po co? Przecież skroiłbym Wam przyjemność(?) oglądania, a i tak bym tego dokładnie nie opisał. Tak czy owak, faktem jest że w Elfen Lied dominują głównie mężczyźni, choć i kobiety bywają wpływowe. Mimo pojawiania się kobiet trzeba przyznać, że mężczyźni zdominowali to anime, ale nie w sensie ilościowym ale jakościowym. I jest to próba ukazania dominacji samców nad samicami, mówiąc w języku biologicznym, gdzie samice biją się o samców bo tych jest mało. Opisałem to dość powierzchownie, a prawdziwy smaczek kryje się wewnątrz tego całego kotła dominacji, erotyki i brutalności. Elfen Lied jest to bowiem w głównej mierze historia pewnej dziewczyny o imieniu Lucy (to ona otwiera nam przygodę z brutalnością i nagością) która jest rasy Diclonius. Dokładnie rzecz biorąc rasy podobnej do ludzi z tą różnicą że mają rogi przypominające małe uszy, dysponują niewidzialnymi rękoma oraz pragną zniszczyć ludzi i tylko ludzi. Określani są mianem mutantów od których działacze pewnej organizacji pragną posiąść zdolności i wszczepić je ludziom. Rzecz jasna wszystkie Dicloniusy są płci żeńskiej i przywiązują się tylko do ojców, dla których zrobią bardzo dużo (pełne oddanie za uśmiech?). Lucy jest dziewczyną o podwójnej osobowości, jednej niewinnej i drugiej naturalnej, która wynika tylko z ówczesnego uszkodzenia głowy. Przywiązuje się bardzo do Kouty ze względu na dawne więzi jakie ich łączyły. Oh ironia o której się przekonacie, że morderca rodziny staje się przyjacielem tego co przeżył, chroni go za wszelką cenę, tylko za to że ten okazał uczucia jakich inni nie okazywali.
Bliższej historii zbliżał nie będę bo i po co? Przecież popsuję Wam zabawę, ale historia ta jest wyjątkowo ciekawa i warto się w nią zagłębić. Głównie ze względu na oryginalność postaci pod względem pomysłu, ale i paru innych szczegółów.
Jak powiedziałem opis scen erotycznych( jak np. facet macający po piersi nastolatkę której się to wszak podoba), oraz krwawe sceny (jak np. złamanie ręki i obcięcie drugiej tak równo że morderca z Cube by się nie powstydził) jest dość powierzchowny a to za sprawą wielowątkowości. I to właśnie w głównej mierze sprawiło, że miałem problem ze stwierdzeniem pod jaki gatunek podchodzi to anime, ale ostatecznie stwierdzam że jest to połączenie thrilleru, dramatu, erotyku oraz romansu. Zestawienie takie powodowałoby pewien zawrót głowy, bo jak w opowieści na wskroś erotycznej i sensacyjnej dopatrzeć się można elementów dramatu? Fakt, jest to trudne, ale w jaki sposób do tego doszedłem to już sami musicie odkryć oglądając to anime.
Rzecz jasna mogę się mylić bo każdy dostrzega w tym zapewne inne aspekty opowieści, ale wszak mylić się jest rzeczą ludzką.

"I pies, gdy się włóczy oberwie kijem" czyli ocena.
Wszystko powinno zostać poddane ocenie, ale jak wspomniałem na początku, zawsze łatwiej jest oceniać. Właściwie w odróżnieniu od np. Naruto czy Dragon Ball, ocenić Elfen Lied jest o tyle łatwo, że jest ono krótkie i można ze spokojem napisać opinię, choć do końca tak nie jest.
Jeśli chodzi o grafikę, czyli kreskę, to stoi ona na najwyższym poziomie, choć miejscami nudzi nas monotonia podobieństwa postaci, różnica koloru i kształtu włosów to jednak za mało. Gdy mowa o muzyce to muszę przyznać, że mimo iż repertuar jest skrajnie ubogi (doliczyłem się raptem 6melodii choć się mogę mylić) to jednak jest bardzo fajny i pasujący do anime, ale nie mam go na mp3 bo jest przeciętny jako muzyka. Jeśli chodzi o fabułę to wadą jest to że jest ono krótkie, choć fabuła przy tym i tak ciekawa. Zaś nadanie temu anime tak dużej dawki erotyki, przesączonej niewiastami i dziećmi, i przemocy budzi kontrowersje jeśli by to miały dzieci oglądać, w Polsce zaś cenzura zrobiła by z każdego 25min odcinka 5minutowy, ale nie przeszkadza to osobom bardzo obiektywnym i nowoczesnym. Tak jak np. ja czy inni tu zaznaczę, że może się to spodobać, i polecam, fanom hen tai.

Zawsze uważałem, że oceniać jest najłatwiej więc nie będę za surowy bo to i tak rzecz gustu, zatem moja ocena to 7/10