::(: Manga Toplista :)::

Forum chwilowo nieczynne

» Polcon 2015 - relacja
» Bleach movie 3: Fade to Black
» Dzień Japoński Poznań Malta...
» Hajime No Ippo
» Ruchomy Zamek Hauru
» Grave of the Fireflies ...
» Fate/stay night
» Manga & Anime
» [DB] Świat przedstawiony
» Pyrkon 2009 - relacja
  Anime Zenrei



Anime & Emulation Site
Anime & Emulation Site

Naruto: Shippuuden the Movie Dodał/a: Aran
2008-05-10 17:25
Czas trwania: 90minut
Premiera: 04.08.2007
Produkcja: Aniplex; Bandai Co.; Ltd.; Dentsu Inc.; Pierrot; Shueisha; TV Tokyo
Dystrybutor: TOHO
Reżyser: Hajime Kamegaki
Scenografia: Junki Takegami
Wygląd postaci: Tetsuya Nishio
Piosenka kończąca: "Lie-Lie-Lie" DJ Ozma

Naruto Shippuuden the Movie to najnowsza produkcja z cyklu "Naruto". Jest to pierwsza kinówka serii Shippuuden, czyli serii której akcja toczy się wokół starszego już Naruto. Tym razem jednak opowieść się zaczyna nieco inaczej, bowiem rozpoczyna ją koniec... bohatera. No tak, ale jak można zacząć od właściwie, na chłopski rozum, zakończenia? Jeśli można w taki sposób nazwać film, to można wszystko.

"Czymże jest nazwa? To, co zwiem różą, pod inną nazwą równie by pachniało" I tu przyczepiłem się do nazwy tego tytułu. Już od razu pokazuje on, że twórcy nie mieli na nią pomysłu. Jak można zatytułować produkt w sposób taki jaki otrzymaliśmy? Gdyby jeszcze miał to być ostatni film z serii to owszem, można. Ale na boga, to jest jeden z wielu(może kilku) jakie powstaną i wszystkie kolejne będą musiały nosić cyferkę dodaną na koniec już istniejącego tytułu. Jest to nie ukrywam poważne ograniczenie pod względem więcej niż formalnym(nazwa bowiem to 50%sukcesu).
No ale otrzymaliśmy to co niżej ocenie i pod tym tytułem to zapamiętamy- prosto…aż za bardzo.

"Ludzkość? To abstrakcja. Zawsze istnieli i będą istnieli tylko ludzie. " No może nie do końca. Jak się przekonacie po akcji, której jak zwykło bywać w moich poprzednich pracach, streszczał nie będę. Poddam ją jedynie skromnej, acz zdecydowanej i tylko ciut odsłaniającej fabułę ocenie. Jak już zacząłem, film rozpoczyna śmierć bohatera, z czasem okazuje się o co chodzi. Tym razem nasi bohaterowie muszą zmierzyć się z kataklizmem na skalę światową- mają powstrzymać zło. Oczywiście tak już bywało, lecz tym razem źli ninja chcą zniszczenia całego świata przy pomocy złego demona- bynajmniej nie ogoniastej bestii. Rolą naszych bohaterów, tym razem w składzie Neji, Sakura, Lee i Naruto, jest ochrona jedynej osoby zdolnej powstrzymać to co nie uniknione.
Jak na złość okazuje się, że jest to dziewczyna(kobiety bywają trudne) z wrodzonym talentem (Kekkei Genki) i mocą. Potrafi przewidywać przyszłość, a właściwie czyjąś śmierć w sposób jak najbardziej realny i co ważne pewny. Jako jedyna posiada zdolności do powstrzymania szerzącego się zła. I to jest jej zadanie i tego próbuje dokonać.
I tyle o fabule, aby nie odbierać Wam przyjemności z oglądania.
"Akcja, akcja, chcemy akcji..."
Chcieliście, to macie. Otrzymując bilet do kina mieliśmy nadzieje ujrzeć dużo świetnej akcji, humoru i w ogóle tego co w "Naruto" najfajniejsze. I... nie zawiedliśmy się. Jak zobaczycie, NSM jest jak taka wisienka na torcie- nasączony dobrą akcją, tak jak ta wisienka alkoholem. Nie przesadzam. Akcja ma te swoje cztery punkty: rozpoczęcie, rozwinięcie, punkt kulminacyjny i wyciszenie. Dużo ciekawych informacji i wprowadzenie w sytuację, z dodatkiem w postaci postępującego wątku, jest dobrym i właściwym wyjściem aby zbudować klimat i trzymać w napięciu. Czasem tylko otrzymamy pobudkę w postaci walki- każdy z członków drużyny 7 popisuje się swoim talentem i tym co w nim najlepsze.
Tak, na niedobór walki narzekać nie można i na jakość ich przebiegu również i nic więcej o nich dodawać nie musze bo to trzeba zobaczyć- ale naprawdę warto.
Wartym dodania jest fakt, że do punktu kulminacyjnego od początku mija dużo czasu, zaś od niego do wyciszenie jest zaledwie jeden krok.
Jeśli zaś chodzi o humor jak i mniejsze cechy które podkręcają akcję i trzymają nas przy tej produkcji, to są one bez zmian co jest dobre, bo w końcu złe nie jest- no bez tego byłoby fatalnie.

"Za dużo słodyczy może zemdlić"
Jest to prawdą, i odnosi się to do grafiki w NSM. Nie mam tu na myśli kreski, która przecież była bardzo dobra i ładnie się prezentowała, a jedynie o jednym małym szczególe który tą harmonię psuje. Armia Duchów została wykonana techniką komputerową, tego się czepiam, co nie byłoby złe gdyby nie jeden mały szczegół- odstają jak wygięta szprycha w kole. Porównanie może dziwne, lecz dobrze obrazujące to co ujrzeliśmy. Ów armia wojów, mająca być po prostu sługusami działającymi jak Zombi (jeden za drugim, nie ważne po co i gdzie, byle iść) została wykonana komputerowo aby dokładnie wykonać ich zgranie. Ale, jest jedno ale, wykonanie graficzne jest w tym wypadku zbyt dobre i sprawia wrażenie jakbyśmy oglądali przez chwile coś innego. Taki obraz podchodzi raczej pod Final Fantasy niż pod Naruto, i z tym może być problem. Problem tej wagi, że przez te momenty kiedy widzimy te figury zdajemy sobie sprawę, że cała reszta jest gorsza. Jest to oczywiście tylko moje odczucie. Uważam, że pomysł był dobry ale przesłodzono trochę tą produkcję pod względem graficznym, a właściwie pod względem graficznym tylko tych bojowników.

"Muzyka łagodzi obyczaje"
W tym przypadku niema czego łagodzić, a raczej co.
Openingu muzycznego niema, zaś ending posiada muzykę, lecz jest ona kiepska i jak na taką produkcję za słaba. Melodie w tle natomiast, są świetne i przyprawiają o pozytywny zawrót głowy oraz podtrzymują napięcie akcji- walk czy ważniejszych sytuacji. Poza endingiem jednak wszystko w tej muzyce jest w porządku i to najważniejsze, bo różne wariacje nie wchodzą w rachubę.

"Oczy potrafią powiedzieć więcej niż słowa" czyli ocena...
Czego bym nie napisał i tak każdy będzie film odbierał na swój sposób, z uwagi na fakt, że każdy na co innego zwraca uwagę i co innego mu się podoba. Moja ocena będzie, bo w końcu w recenzji być musi. Jeśli chodzi o wykonanie, to poza jednym przedobrzonym elementem jest tradycyjne, a więc świetne. Oprawa muzyczna buduje klimat, a właściwie go podtrzymuje bo zbudowany on już jest, dzięki wstępowi oraz dalszym elementom. Akcja jest przednia i przyciąga uwagę, momentami nawet zachwyca- małą wadą jest pewna przewidywalność scen oraz. Dodatkowo wszystko jest okraszone humorem który już się sprawdził i teraz jedynie ze spokojem może dodawać uroku. Jeśli chodzi zaś o moje ogólne wrażenie, to jak na taką produkcję spodziewałem się, że obejrzę coś świetnego, a obejrzałem zaledwie dobry film. Nie ukrywam, mógł być lepszy, ale i tak jest świetnie.

Moja ocena 8/10