::(: Manga Toplista :)::

Forum chwilowo nieczynne

» Polcon 2015 - relacja
» Bleach movie 3: Fade to Black
» Dzień Japoński Poznań Malta...
» Hajime No Ippo
» Ruchomy Zamek Hauru
» Grave of the Fireflies ...
» Fate/stay night
» Manga & Anime
» [DB] Świat przedstawiony
» Pyrkon 2009 - relacja
  Anime Zenrei



Anime & Emulation Site
Anime & Emulation Site

Trigun Dodał/a: Magazyn-Kawaii
2008-06-15 17:31
Tak... Vash the Stampede - zwany też "ludzkim tajfunem" - to ja. Za moją głowę wyznaczono ponad 60 miliardów podwójnych dolców nagrody, a gdziekolwiek się pojawię, obracam wszystko w perzynę. Uważa się mnie za największe zagrożenie, jakie kiedykolwiek przemierzało pustynię. Nie wiem czemu tak jest, ale skoro już znasz historię mojego życia, maleńka, to może dasz mi buzi? Tak na pocieszenie...

Oglądaliście kiedyś western anime? Nie, nie anime w stylu westernu, jak znakomity "Cowboy Bebop", ale prawdziwy western? Taki, w którym bohaterami są dzielni kowboje, groźni bandyci, miasta na środku pustyni połączone żelaznymi drogami, saloony z nieodłącznymi strzelaninami, Indianie... To wszystko znajdziecie w "Trigunie" (no, może z wyjątkiem tych Indian), ten serial bowiem to właśnie western. To opowieść o huraganie nawiedzającym ludzkie domostwa, niszczącym je do gruntu. Z miast, w których się pojawia, nie zostaje kamień na kamieniu. Jego imię zasiewa strach w sercach prostych ludzi, lokalnym władzom jeży włosy na głowie. To imię zna każdy, nawet najmniejszy dzieciak i największy głupiec. Poznajcie Płochliwego Vasha.

Pewnego razu na Dzikim Zachodzie... może niezupełnie?
Klimat nie zostawia wątpliwości co do tego, że oglądamy klasyczny western. Pustkowia, miasta, ogorzałe od słońca twarze... Tylko dlaczego na niebie świecą dwa słońca, dlaczego bandziory strzelają z kałasznikowów i dlaczego nad każdym miastem wisi jakaś wielka żarówka? Co to za pociąg, który jest cztery razy większy od budynków w mieście i unosi się nad pustynią? No tak... Skośnoocy gringos nie byliby sobą, gdyby nie wymyślili czegoś nowego. Cały ten Dziki Zachód mieści się na pustynnej planecie wypalanej przez dwa słońca. Dlaczego? Nie uprzedzajmy opowieści, amigo... Na razie jednak usiądźmy przy barze, napijmy się whisky i posłuchajmy opowieści o największym nieszczęściu, jakie nawiedziło spokojne miasta na bezkresnej pustyni...
Wszystko zaczęło się niewinnie, gdy dwóch moich kumpli piło whisky w jakiejś knajpie na pustyni i rozmawiało o tym. jak to Vash the Stampede zrównał z ziemią Dankin. Gdyby wiedzieli, kto obok przy barze sączy sobie whisky... Barman wyniósł przed budynek beczułkę po piwie. Miał szczęście, zwiał, jak tylko zobaczył, co się święci. Moi kumple też uciekli, ale już po tym, jak coś zdmuchnęło górną połowę tej budy. Zdążyli jeszcze tylko zobaczyć, jak banda tego wielkiego świra z zielonym irokezem równa całą knajpę z ziemią, podczas gdy blondwłosy przybysz siedzi spokojnie przy barze i chleje swojego łyskacza. Potem już tylko słyszałem różne opowieści o tym, co się tam działo, gdy przybysz wstał ze stołka i sięgnął po rewolwer. Uwierz mi, człowieku, do czegoś takiego zdolny jest tylko Vash the Stampede! A ja tymczasem piłem sobie spokojnie piwko w knajpie pod Felnarl, kiedy zajrzały do niej te dwie dziewczyny z agencji ubezpieczeniowej Bernardelli. Widzisz, panienki w takim miejscu to rzadkość, tak więc wszyscy jak jeden wyszczerzyliśmy zęby na sam ich widok. Nawet Kuronekosama nie został w tyle - powiedzieć o mordzie tego kota, że była obleśna, to jak powiedzieć o huraganie, że trochę za mocno wieje. No, ale my się gapiliśmy na ich buzie, a paniusie podeszły do baru i złożyły zamówienie. Jak to usłyszałem, mówię ci, żołądek wywrócił mi się na lewą stronę. Jak można pić takie świństwo? Paru chłopaków próbowało jeszcze z nimi pogadać, ale jak tej dużej wysunęła się spluwa i skasowała jednemu parę zębów, to dali sobie spokój. Nie warto się męczyć dla takich wariatek, niech sobie szukają tego całego "Ludzkiego Tajfunu" - są na tyle stuknięte, że może im się udać. Z tego, co słyszałem, panienki odnalazły Vasha i przyczepiły się do niego jak rzepy psiego ogona. Ta mała przez dłuższy czas wcale nie chciała wierzyć, że ten blondwłosy bałwan to Vash. W sumie jej się nie dziwię, ale jak długo można zaprzeczać temu, co się widzi? No sam powiedz, człowieku... Tak czy inaczej, panienki Meryl i Milly jeździły za Vashem wszędzie, pilnując, żeby nie narobił więcej kłopotów. Powiedzmy, że im się to udawało, bo przez pewien czas nie słychać było o kolejnym zrujnowanym mieście (no, może z wyjątkiem Felnarl, ale oficjalnie odpowiedzialny był kto inny). Nawet chyba udało im się załatwić paru drani, wiesz? Czekaj, jakim tam było?... Pamięć już nie ta... Może gdyby się rozjaśniło... Nie? Trudno. A potem była ta historia z elektrownią Inepril. Widzisz, bracie, według mnie są rzeczy, których normalny człowiek nie powinien tykać, a na szczycie tej listy są te wielkie żarówki. Są, wybudowano przy nich miasta, a potem przestały pracować i wystarczy. Dzisiaj już nie ma nikogo, kto potrafiłby je obsługiwać, ale ludzie z Inepril znaleźli jedną kobietę, która miała im tę elektrownię odpalić, i zapłacili Jej za to grubą forsę. Rozumiem ich, bo byłem też przy tym i widziałem to miasto - po prostu ruina - ale powinni wiedzieć, czym to grozi. A ona? Wredna baba gotowa była całe miasto... Tak czy inaczej, to, co widziałem, jeżyło włos na głowie. I powiadam ci, przyjacielu, nie wiem i nie chcę wiedzieć, jak ten Vash to zrobił. Bycie rewolwerowcem, który potrafi w locie muchę zastrzelić, to jedno, ale to... A on nawet słowa o tym nie powiedział. Ostatni raz widziałem go i te dwie dziewczyny w autobusie do Mei City. Vash zatrzymał autobus, żeby można było zabrać faceta, którego dostrzegł na pustyni. Nigdy nie zgadniesz, kto to był, przyjacielu. Nicolas D. Wolfwood we własnej osobie! Co? Nigdy o nim nie słyszałeś? Właściwie to nawet możliwe, niewiele wiadomo o tym kaznodziei, ale jedno wiem na pewno - Chapel nie jest zwykłym wędrownym klechą, za jakiego próbuje uchodzić. Widziałem jak się rusza, co potrafi. On i Vash tworzyli świetny zespół, kiedy zaatakowały nas te dziwaczne maszyny... Szkoda, że tak mało o tym wiem, oni wyskoczyli, żeby poszukać zaginionej dziewczynki, a nasz kierowca zmył się czym prędzej. Miał gość łeb na karku i tyle. Później słyszałem tylko opowieści. Podobno w Mei City Wolfwood wystawił Vasha do jakichś chorych zawodów strzeleckich, na co "Ludzki Tajfun" zrewanżował się tym samym. Urocze, nie? A jaki był z tego ubaw. He, he, he... A potem... Potem Vashem z jakiegoś powodu zainteresowali się Guns-Ho-Guns. Szkoda, naprawdę szkoda... Vash to tak naprawdę dobry facet, pomimo tego, co się o nim mówi. A jeśli kimś zajmą się ci mordercy i ten maniak Legato, to... Szkoda gościa i tyle.

Złoto McKenny
Chciałbyś, żebym opowiedział ci więcej? To nawet nie jest połowa tej historii. Ha! Nie ma mowy, amigo, nie stać cię na tyle whisky, żeby mnie do tego skłonić. A wiesz czemu? Bo później byś mnie zabił za to, że nie pozwoliłem ci tego zobaczyć na własne oczy. A uwierz mi, usłyszeć tę historię, a ją zobaczyć, to dwie zupełnie różne rzeczy. Tak, można ją zobaczyć - i to nawet w dwóch wersjach, przyjacielu. Pierwowzorem była manga autorstwa Yasuhiry Nightowa, ale nie o niej chciałbym ci powiedzieć. Czemu? Powiem szczerze, prawie jej nie znam. Widziałem jedynie kilka grafik, ale to wystarczyło, żebym był pod wrażeniem, bo kreska była po prostu nieziemska. Wiem też, że historia, którą ci opowiedziałem, różni się bardzo od tego, co możesz przeczytać, tak więc nie będę kopał po nie swoim ogródku. Chyba że nie masz mi tego za złe - na tej pustyni zabija się za mniejsze przestępstwa...

Co innego anime - o nim mogę i chcę ci powiedzieć parę rzeczy. Nakręcona w 1998 roku seria TV składa się ze standardowych 26 odcinków. Jak na takową serię przystało, kreska jest ostra i kolorowa, a animacja bardzo płynna. Właśnie najczęściej gagi sytuacyjne sprawiają, że będziesz się wił po podłodze ze śmiechu niczym grzechotnik, przysięgam ci. Powiadasz, że nie? No to poczekajmy, aż zobaczysz, co tak naprawdę stało się w ruinach saloonu, który runął na początku pierwszego odcinka... Aha, już widzę, jak ci kiszki skręca. Nie wstydź się mi też. Ha, ha, ha!! Aha, i jeszcze jedno - jakbyś miał w rękach odcinki wprost z Nipponu, to przyjrzyj się czołówkom, bo w każdej jest coś innego. Fajne, nie? Szkoda tylko, że amerykanscy gringos spaprali robotę i wszędzie będziesz podziwiał to samo...

Teraz muzyka. I tu, przysięgam ci, padniesz na kolana i zaczniesz bić pokłony. Muzyka w "Trigunie" to przede wszystkim ostre gitarowe riffy, ostre tak samo jak kule z rewolweru Vasha Stampede. Twarda, tak jak wszystko w tym świecie, potrafi być też piękna. Oprócz kilku wyjątków, we wszystkich utworach z filmu dominuje ostra gitara elektryczna, dzięki której już niejednego marudę przekonałem do "Triguna" czy do anime w ogóle. Tak, amigo, to działa... Ale co ci będę ględził, sam musisz zobaczyć. I wierz mi na słowo, to, co ci powiedziałem, to i tak nic w porównaniu z tym, co kryje się pod tą kolorową i dźwięczną oprawą. Powiadam ci, jest co obejrzeć... Hrrr...

Rzeka bez powrotu
Mój towarzysz-gawędziarz z Felnarl stoczył się wreszcie pod stół, więc i ja pozwolę sobie dodać coś od siebie. A zaraz potem chyba się upiję z żalu. bo kanalia ogołociła mnie z całej pensji... ;) "Trigun" wciąga jak narkotyk. Znakomita animacja, czysta i wyraźna kreska, piękny rysunek i czadowa muzyka... Niektórym już to wystarcza, mi nie. Jednak i mój wybredny gust został zaspokojony w 500%. Zawsze lubiłem westerny, a to jest coś więcej... Strzelaniny, pościgi, humor, doskonale przedstawione postacie. Właśnie, postacie... Chyba najlepiej zrealizowany element tego filmu to właśnie charaktery. Wyraziste, z zaletami i wadami, ze swoimi słabościami, mające marzenia i obawy, po prostu ludzkie. Każdy znajdzie tu bez problemu kogoś, z kim będzie mógł się identyfikować (moim osobistym faworytem jest Wolfwood, tak samo jak za najważniejszy w całej serii uważam odcinek 23 - kto oglądał, ten wie dlaczego ^_-), kto inny będzie go śmieszyć, kto inny złościć, kto inny rozczulać. Nie tyczy się to tylko głównych bohaterów, ale także czarnych charakterów czy też postaci niezależnych. Kolejną niezwykłością jest przedstawiony tutaj świat, ale Japończycy zdążyli nas już przyzwyczaić do tego, że ich wyobraźnia nie zna granic. Jak już wspomniał stary pijaczek, polem akcji jest pustynna, wypalona przez bliźniacze słońca planeta. W tym piekle, niemal pozbawionym wody, ludzie żyją stłoczeni w miastach rodem z Dzikiego Zachodu. Największe aglomeracje skupione są wokół wielkich elektrowni w kształcie żarówek i szczątków innych budowli Zapomnianej Technologii, co już dość poważnie daje do myślenia. Wszystko pozostałe (może poza bronią) jest żywcem przeniesione z klasycznego westernu - kowboje, przestępcy, łowcy nagród, strzegący spokoju (albo i nie) szeryfowie, bogaci właściciele wielkich rancz i zwykli, przeciętni ludzie, chcący jedynie spokojnie żyć. Podczas oglądania niektórych odcinków mimowolnie przypominają się najbardziej klasyczne westerny, takie jak "Rio Bravo". A historia? Równie znakomita jak jej bohaterowie. Pod tym względem serial ten jest wyjątkowy - scenariusz, a wraz z nim nastrój, ewoluuje. Przyznam się, że przez pierwsze parę odcinków poważnie zastanawiałem się, czy Vash Stampede jest kompletnym idiotą, czy tylko udaje. Później to pytanie zupełnie przestało się liczyć, zastąpione przez dużo poważniejsze: Jak mocno powinniśmy się trzymać wpojonych nam zasad? Czy jedyną naszą zasadą nie powinna być odpowiedzialność wobec bliskich? Ilu ludzi może cierpieć przez nasz upór? A to tylko nieliczne z nich. Film - z założenia mający być rozrywką - zaczął mi grzebać w mózgu. Zaczyna się wesoło, kończy poważnie, a w międzyczasie na zmianę: powala na ziemię ze śmiechu i dotyka setek czułych miejsc w ludzkiej duszy. Obejrzyjcie go, tu nie ma miejsca na pytanie: Czy warto? Zapewniam, że tak! Aha, i jeszcze jedno: jeśli wam się spodoba (a wiem, że tak będzie), nie pytajcie o inne podobne filmy - nie ma i nie będzie. Nic tak chorego, w każdym razie. ;)


Produkcja: Mad Hause
Na podstawie mangi: Yasuhiry Nightowa
Reżyseria: Satoshi Nishimura
Muzyka: Tsuneo Yoshimatsu
Mecha design: Noriyuki Jinnguji
Liczba odcinków: 26