::(: Manga Toplista :)::

» Spore doladowanie... Koment
» Naruto #71 drugi na... Kome
» Powrot / Japanicon 2015 - K
» Shingeki no Kyojin #72
» Regulamin

» Polcon 2015 - relacja
» Bleach movie 3: Fade to Black
» Dzień Japoński Poznań Malta...
» Hajime No Ippo
» Ruchomy Zamek Hauru
» Grave of the Fireflies ...
» Fate/stay night
» Manga & Anime
» [DB] Świat przedstawiony
» Pyrkon 2009 - relacja
  Anime Zenrei



Anime & Emulation Site
Anime & Emulation Site

Black Lagoon Dodał/a: Aran
2008-06-23 13:37
Morskie opowieści, każdy musiał choć raz w życiu usłyszeć choć fragment takowej. Akcja skupiała się tam na bezkresnych morzach i oceanach po których żeglowali pięknymi statkami ludzie nazywani piratami. Pirat był to człowiek który rezygnował ze swojego doczesnego życia na rzecz bardziej luźnego w którym to mógł wszystko za cenę wszystkiego. Posiadał wielki talent w walce na szpadle, mocne nerwy oraz często mocną głowę.
Mijały lata, ale czy coś się zmieniło? Piraci pozostali, ale zmienił się ich sposób życia. Jak bardzo?
Niewyobrażalnie

Każdy potrzebuje przyjaciół...
Black Lagoon (Czarna Laguna) jest to anime opowiadające o współczesnych piratach krążących po morzach i lądzie. Może inaczej, opowiada o grupie piratów, którzy należą do spółki Laguny, podróżujących łodzią o tytułowej nazwie Czarna Laguna. Jaka jest ich rola? Ich głównym zadaniem jest przewożenie towarów, od dysków komputerowych na ludziach kończąc, z punktu A do punktu B. Oczywiście imają się różnych innych zajęć, byleby było na przysłowiowy chleb. Spełniają oni rolę Szwajcarii, z uwagi na fakt, że każdy z ich usług korzysta więc nikt ich nie zaatakuje chyba, że akurat mu przeszkadzają. Jest to nie ukrywajmy świat w którym mafia ma wielki wpływ na kreowanie rzeczywistości. Wojny gangów, czy też strzelaniny tylko dla pokazania swej siły sprawiły, że każdy człowiek musi mieć się na baczności i że przeżyje tylko najlepiej przystosowany - albo dobrze się chowa albo wybornie strzela. Powiedzmy sobie szczerze, jest to margines świata. Ludzie którzy tam mieszkają to osoby z różnych powodów nieprzystosowane do życia w normalnym świecie dla których miejsce jest tylko w jednym miejscu na ziemi. Roanapra bo tak zowie się ten ślepy punkt świata. Miasto opuszczone przez Boga, może inaczej, miasto poza wzrokiem Pana. Stolica gangów i wszelkich przekrętów w której pieniądz ma najwyższą wartość, a pewnym elementem aby go pozyskać jest broń. Można ten świat porównać do wielkiego motłochu do którego autorzy dodali dla uspokojenia jedną ciekawą sprawę, a właściwie osobę jaką jest Rock. Jeśli ktoś włączy serię od drugiego odcinka stwierdzi, że coś tu nie pasuje - i się nie pomyli. Ta postać stanowczo odbiega kulturowo od tubylców z Roanapry - ułożony inteligencik, właściwie dyrektor. Warto tutaj nadmienić skąd się tam wziął. Rock, a właściwie Rokuro Okajima, został porwany, wraz z tym czego pilnował, dla okupu. Nie wszystko jednak poszło zgodnie planem i Roku został skazany na niechybną śmierć przez swoich przełożonych. Kiedy jednak uchodzi cało nie wraca do firmy która wszak go odrzuciła, a postanawia zostać piratem. Przybliżyłem wam pierwszy odcinek aby zauważyć pewną istotną choć chyba nie zamierzoną do końca sprawę. Otóż oglądając postać Rocka w otoczeniu Revy (dwuręcznego strzelca), Dutcha (postawnego przywódcy) i Benniego (pokładowego hakera) czujemy, że czuje się on tam obco, zresztą jak i my sami, i tak jak i my on poznaje cały ten świat. Niema co ukrywać, że jest on głównym bohaterem całej serii i właściwie to wszystko wokół niego się kręci. Godne uwagi jest to, iż nie zmienia się on zbyt wiele a jedynie jest pewniejszy siebie. Trzyma się on swojej grupy w myśl trzymaj się kupy, kupy nikt nie ruszy. Zresztą w całym tym anime trzeba zauważyć występują grupy, oczywiście chodzą pojedyncze osobniki ale długo sami nie pochodzą, nawet jeśli są wybitni. Chociaż tak czy owak sączy się dużo krwi

Krew jest osobliwym płynem.
Sączy się jej dużo i muszę przyznać, że miło się na to patrzy, jeśli dodamy do tego ten mały element powód z jakiego się sączy. Dużo dobrej akcji, mnóstwo strzałów, różne rodzaje broni, nieprzewidywalne zwroty akcji połączone ze specyficznymi umiejętnościami bohaterów dają mieszankę która wielu przypadnie do gustu. Jedynym poważnym minusem jest to, że główne postacie nie giną w oczywistych wszak sytuacjach- przecież nikt mi nie powie, że da się uniknąć serii pocisków z karabinu robiąc fikołki czy biegając zawrotnie. To samo tyczy się postaci pobocznych(z góry martwych), i w to również nie uwierzę, że tłum facetów nie strzela od razu tylko patrzy na poczynania wroga i czeka, aż ten ich zabije(niema takich cudów).
Co podkręca akcję? Niewątpliwie humor. Ten w Black Lagoon jest wyśmienity, nie mówię tu o czystym i oczywistym humorze który pojmie nawet kretyn, a o prawdziwym humorze sytuacyjnym- jak np. zakładnik dostaje pozwolenie opuszczenia łodzi na środku oceanu czy nawiązanie do Terminatora samych postaci w odniesieniu do pokojówki. Co jeszcze tam znajdziemy? Na pewno dużą ilość języków obcych, nic takiego? Bzdura! Wielojęzyczność jest w tym przypadku bardzo istotna, czemu? Dlatego, że nie odrywa nas od rzeczywistości, co więcej sprawia wrażenie jakby rzeczywistość nie uległa zmianie- to naprawdę coś. Bo przecież nie wszędzie rozmawia się w języku japońskim(japoński jako język anime) i chyba nikt by nie uwierzył w to, że Rosyjska mafia w stanach dyskutuje po japońsku. Jednak jest jeden mankament języki tak szybko się zmieniają, że przeciętnemu widzowi wydaje się, że postacie mówią w kilku językach, podczas gdy naprawdę używają dwóch. Wyszło to jak wyszło- żenująco (kobieta rozmawia ze swoimi po japońsku, gdy jest ktoś obcy po rosyjsku lub angielsku, no ale wszak liczą się pomysły i chęci. No i na koniec warto wspomnieć, że akcje podkręcają same postacie jakie tam występują- od chorych umysłowo dzieci począwszy na zmęczonych życiem byłych oficerach kończąc.

Kobiety są piękniejsze niż na to wyglądają.
Podobnie jest z produkcją Black Lagoon. Kreska jest w niej bardzo dobra, ale co najważniejsze niczym nie różni się od pierwowzoru mangowego(efekt u dołu). Do niej należy dodać istotny element- muzykę. Ta jest naprawdę dobra a właściwie bezbłędna. Klimatyczna, nastrojowa, przyjemna i wpadająca w ucho. A co sprawia, że jest wybitniejsza niż w wielu innych produkcjach? To, że gdy kończy się odcinek to nim przejdziemy do endingu jeszcze w ostatnich kadrach rozbrzmiewa muzyka dając pewnego rodzaju płynne przejście które czyni z końcówki element naprawdę wspólny z anime. Tak już bywało, ale to że tu też tak jest to wielki plus.
Tak więc te dwa elementy można powiedzieć, że zdały egzamin tworząc wspólną całość, a raczej nie gryzą się nawzajem.

Parę słów podsumowania i ocena.
Moim zadaniem było zrecenzowanie obu jak dotąd powstałych serii Black Lagoon, opisałem zaś tylko elementy pierwszej części, dlaczego? Z powodu takiego, że różnią się one tylko przygodami, a reszta jest taka sama. Muzyka jest bardzo dobra. Kreska ma parę uchybień ale jakie anime ich niema. Fabuła również jest niczego sobie. Efekt końcowy? Jatka w stylu Quakea z ilością krwi zbliżoną do Elfen Lied. Barwność postaci jest niewątpliwym atutem. Sam pomysł? Wyśmienity. Polecam gorąco i z czystym sumieniem.

Grafika: 9.5/10
Muzyka: 9/10
Postacie: 7/10
Fabuła: 8/10
Efekt: 8.5/10
Ocena końcowa: 8.4/10